Piątku, na który się tak cieszyłam, na który miałam wiele zaplanowane i na którego tak długo czekałam nie ma co opisywać, bo spędziłam go w domu, tonąc w ogromnej i wciąż rosnącej stercie chusteczek do nosa. Jestem naprawdę odporna, co odziedziczyłam po tacie, który ostatni raz antybiotyk miał bodajże w podstawówce. Ha, i najlepsze jest to, że najpierw kichali, kaszleli i smarkali mój brat i mama, a półtorej tygodnia później jednocześnie wirusa złapaliśmy ja i mój ojciec. No po prostu super ;___;
Dodatkowo mam zepsuty komputer i laptop (tak, pech -.-) i moja rozrywka w domu sprowadza się do oglądania durnych seriali w telewizji.
Wstałam coś koło 10-tej, obudzona przez mojego kota. Zaraz poleciałam do łazienki się zważyć, bo wieczorem nie zdążyłam. Nie wiem czy wspominałam, ale postanowiłam się odchudzać. Mierząc 170 cm ważę 55 kg, i mimo że ponoć wyglądam na znacznie mniej, mi to nie pasuje. Mam idiotyczną figurę - idealnie płaski brzuch, który choćbym nie wiem ile jadła, to się nie powiększy (xD), drobne ramiona i ogółem to jest super. Ale od pasa w dół czar pryska. Gdy przytyję, to nie grubnę nigdzie indziej, tylko w biodrach TT.TT nie śmiać się. Nóg też nie mam jakoś szczególnie grubych, ale mogłyby być szczuplejsze, no i do tego dążę. Tylko że haczyk jest taki, że gdy osiągnę idealny efekt w nogach, to znów będę wyglądać jak kościotrup od pasa w górę...
Tak, to skomplikowane. Dobra, jedziemy dalej.
Wczesnym popołudniem pojechałyśmy z mamą do cioci, bo Gabryś tam spał i mama chciała sprawdzić cos na poczcie. Jak skoczyła, to przeszłyśmy targ w zdłuż i wszerz w poszukiwaniu butów przejściowych for me, ale żadne mi się nie podobały .__. no to w końcu mama się wkurzyła i poszłyśmy do mBucika, gdzie upatrzyłam sobie megazajebistecudowneiniewiemcojeszcze buty *.* Były trochę w stylu traperów, ale dużo delikatniejsze, elegantsze i sięgające trochę za kostkę. Ale mamie się nie podobały, a ściślej mówiąc - nie podobała jej się cena, bo kosztowały 199 zł. Normalnie by mi je kupiła, ale powiedziała, że to za drogo jak na buty w których pochodzę raptem dwa miesiące Q__Q" Więc pojechałyśmy do domu, wcześniej wstąpiwszy po Gabrysia. Ale on nie chciał jechać, wolał bawić się z kuzynem. No więc pojechłyśmy bez niego, bo tata miał tam później przejeżdżać i go wziąć.
W domu nie byłam nawet na mamę obrażona, ale ona stwierdziła że tak, i że ma dość moich humorów @.@" Zadzwoniła więc do taty, i już myślałam, że mam się bać, ale ona powiedziała mu że, cytuję: "Jak pojedziesz po Gabrysia, to wejdź z Julią do sklepu po buty, dobra?". Moja mina musiała być nieziemska, bo mama zaczęła się śmiać.
No i wróciłam właśnie ze sklepu z tatą, siedzę u cioci i czekam na niego, bo pojechał jeszcze gdzieś po materiały na budowę. W wolnej chwili wstawię zdjęcie moich bjutiful butów, bo obecnie nie mam kabla do telefonu, ani aparatu przy sobie... ^^"
Scarlette.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz